Moje własne

Kategorie: Wszystkie | Emocje indukowane | Nowa droga | Pasja | Pod wodą | Pogorzelisko | Za kółkiem | Zderzacz synapsów | Łepmaster
RSS
niedziela, 13 maja 2012
Po kuracji

Wczoraj zakończyła się kuracja. Rybki czują się lepiej, swobodniej oddychają, ale jednak rybka jednak nie dała rady. No cóż, życie bywa brutalne. Może gdybym wcześniej zaczął leczyć to by przeżyła? Mówi się trudno, chociaż trochę żal. Na szczęście nie była to żadna bocja.

Od przyszłego tygodnia zacznę nawozić rośliny dwutlenkiem węgla z butli wysokociśnieniowej. Sprzęt już jest, muszę tylko podjechać do punktu nabijania gazu i naładować butlę. Obecnie mam już elektrozawór, który na noc automatycznie odetnie dopływ co2 do akwarium. Podawanie dwutlenku węgla to niczym sterydy dla roślin akwariowych - musi się w końcu ruszyć i zacząć pięknie rosnąć. No, może jeśli nie pięknie to chociaż w ogóle, bo na razie to tylko egzystują :) Oczywiście przy bocjach nie mają łatwego życia - nie ma dnia, kiedy nie musiałbym któreś ponownie nie zasadzić po wyrwaniu czy przypadkowych wykopaniu przez moje klauny.

 



17:51, mariom74
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 maja 2012
Zielony szpital

Jak już zacząłem ogarniać temat nawożenia i pielęgnacji roślin w akwarium, i wyglądało, że wszystko idzie w dobrym kierunku, to pojawił się kolejny kłopot. Najprawdopodobniej rybom, nie wszystkim na szczęście, przytrafiły się przywry skrzelowe, które skutecznie utrudniają im oddychanie. Dwie brzanki są w złym stanie, ale jeszcze się trzymają. Od wczoraj trwa kuracja i woda w akwarium jest zielona. Mam nadzieję, że leki ogólnodostępne pomogą... bo niestety odkąd Unia Europejska uznała ślimaki za ryby, a ryby akwariowe za jadalne, to wszelkie leki akwarystyczne są ściśle monitorowane. Niektóre firmy w ogóle wycofały się z interesu, a co bardziej pomysłowe (lub zdeterminowane) obchodzą przepisy sprzedając preparaty pod zmienionymi nazwami opisując je jako środki do "poprawy higieny w akwarium". W innym wypadku sklepy akwarystyczne musiałyby się przebranżowić w apteki.

Kuracja skończy się w weekend. Mam nadzieję, że rybom się poprawi, bo mam dalsze plany co do upiększania akwarium roślinami. Tym bardziej, że obecny porysowany zbiornik traktuję jako poligon doświadczalny dla nauki, ponieważ w czerwcu lub lipcu planuję wymienić zbiornik na nowy, o innych wymiarach.



20:37, mariom74 , Pod wodą
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Elektryk do 3.5 volta

Każde akwarium, w którym rośnie chociaż jedna roślinka, należy oświetlać. Rybom światło również się przydaje, ale nie mają one tak dużych wymagań jak zielsko. Zwyczajowo oświetlenie montowane jest w pokrywach, które dodatkowo chronią ryby przed samobójstwem, czyli wyskoczeniem ze zbiornika.

Pomimo że pokrywy nierzadko są droższe od samego akwarium to standardowe oświetlenie jakie fabrycznie jest w nich montowane jest liche i niewiele roślin chce wówczas dobrze rosnąć. Można powiedzieć, że często one wegetują a nie rosną. Podobno w akwariach typu Low-Tech mała ilość światła wystarcza dla roślin, ale nie znam się na tym, więc nie będę się wypowiadał :)

W mojej pokrywie były dwie świetlówki T8 (grube o średnicy 26mm) po 30 Wat każda, napędzana tanimi statecznikami magnetycznymi. W efekcie światła miałem 60 Wat a pobierałem z gniazdka około 80 wat - tanie stateczniki nadwyżkę zamieniają w ciepełko; są tak gorące, że można jajka smażyć. Obecnie jest znacznie większy wybór oświetlenia niż kilka lat temu, więc bez problemu znalazłem zestaw 2x45Wat, który idealnie co do milimetra pasuje do mojej pokrywy. Gotowe zestawy są drogie, więc popatrzyłem sobie z czego się składają i sam sobie taki skompletowałem - wyszło 40% taniej. Zakupiłem nowoczesne świetlówki T5 (średnica 16mm), uchwyty, kable i statecznik elektroniczny (ma mniejsze straty prądu), i w jakieś 25 minut przerobiłem pokrywę. Robiłem w życiu już kilka przeróbek pokryw - mniej lub bardziej udanych i mniej lub bardziej skomplikowanych - więc ta modyfikacja nie była żadnym wyzwaniem. Uważałem tylko, żeby nie bawić się kabelkami podłączonymi do prądu, co dwa razy się już kiedyś przytrafiło :)

Pokrywa tuż po przeróbce. W środku nowy statecznik i okablowanie.

Świetlówki w akcji. Jedna o barwie 9000 Kelvinów (z przodu), druga - 4100 Kelvinów (z tyłu)

18:57, mariom74 , Pod wodą
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 kwietnia 2012
Bocje

W moim akwarium głównymi lokatorami, a może nawet gospodarzami, są bocje. Dziesięć rybek z ADHD - czyli bocje wspaniała (zwana z angielska Clown Loach) oraz bocja siatkowana. Są to ryby azjatyckie i stosunkowo duże jak na ryby akwarystyczne. Na pewno nie nadają się do małych zbiorników. Niektórzy ortodoksi uważają nawet, że do bocji wspaniałych nie powinno się podchodzić z mniejszym niż 300-400 litrowym akwarium. Osobiście uważam, że to lekka przesada i że dla tych rybek ważniejszy niż sam litraż jest długość zbiornika i minimalnym pułapem jest 120cm, co w różnych konfiguracjach daje od 192 do 300 litrów. Oczywiście bocja jak i żadna ryba nie obraziłaby się gdyby mogła pływać i w 1000 litrach wody, ale nie każdego na to stać.

Moje bocje wspaniałe mają obecnie od 10 do 12 centymetrów długości; zwykle w akwariach mogą dorosnąć do 15-20cm, w środowisku naturalnym do 30cm. Bocje siatkowane są mniejsze i drobniejsze - moje mają max 8cm, w akwariach dorastają do 15cm, w naturze do 20cm.
Bocja wspaniała jest żółta z czarnymi pionowymi pasami i czerwonymi płetwami. Bocja siatkowana jest szaro-biała-czarna w mozaikowe wzory. Oba gatunki mają po 4 wąsy na czubku pyszczka i wydłużone ciało - siatkowana jest smuklejsza. Ich sylwetka trochę przypomina małego krępego rekina.

Obecnie planuję wymianę zbiornika na niższy, który w efekcie da 192 litry przy zachowaniu 120cm długości. Jeśli bocjom będzie w nim źle, to na pewno ich nie oddam do sklepu - tam zwykle miesiącami "na chwilę" trzymane są w mniejszych akwariach. Jak zajdzie potrzeba to je sprzedam, ale tylko temu, kto zagwarantuje im 240 litrów lub więcej. Tym bardziej, że bocki żyją w akwariach około 25 lat, więc moje mają jeszcze przed sobą z 15 latek jak nie więcej.

Bocje są rybami, które są ciekawskie i wszędzie zajrzą, sprawdzą i pogrzebią w żwirze. W efekcie szybko i sprawnie potrafią zdemolować rośliny i najbardziej dopracowany aranż w akwarium. Uprawa roślin w akwarium z bocjami to trochę syzyfowa praca, ale na razie mnie to rajcuje :) Bo poza tym, że to ryby łobuzy, to są przeurocze. Dla sportu "zabijają" ślimaki - największą po glonach zmorę akwarystów -, podczas snu tulą się do siebie i śpią leżąc na boku, i nie mają łusek, takich typowo rybich. Ich skórę pokrywa coś co bardziej przypomina skórę węża.

20:43, mariom74 , Pod wodą
Link Komentarze (3) »
czwartek, 05 kwietnia 2012
Forum matrymonialne

W marcu mojemu forum owczarkowemu strzeliło 10 lat. W tym czasie ponad 8 tysięcy użytkowników (było 15 tysięcy ale wyciąłem martwe dusze) napisało ponad 600 000 wpisów, nie licząc wrzuconych gigabajtów zdjęć swoich psów.

Nie jest to już to samo forum co kiedyś, ale widzę, że cały czas jest potrzebne, że nadal ludzie chcą się tam rejestrować i dzielić się swoimi zainteresowani. Przez te lata wiele osób odeszło, ale i pojawiło się wiele nowych - jak w życiu :) Minęło już tyle czasu, że nastąpiła wymiana pokoleniowa - inny język, inne podejście i postrzeganie świata :) ale nie znaczy to, że obecnie forum jest gorsze... nie, jest inne, wymaga więcej zachodu, żeby zapanował na nim jako taki porządek, ale warto się starać... pomimo tego, że zdarzają się pieniacze podejrzewający wszystkich o wszystko, a już najbardziej administratora i moderatorów :)

Co ja z tego mam?
Satysfakcję. Satysfakcję, że miłośnicy owczarków mają miejsce, w którym mogą sobie pogadać, poumawiać się na zloty, spotkania, spacery... i powieszać psy na moderatorów :)
Czy to mało?

Parę dni temu w sekcji HydePark pojawił się wątek na temat randek... czyli psiarze single szukajcie i łączcie się w pary :) Taki zaczątek serwisu randkowego :D
Nigdy bym nie wpadł na to, że do tego dojdzie :) Przecież wystarczy mieć psa i wyjść na spacer... spotkać drugiego takiego co ma psa... i razem spacerować :)

Ja nie mam psa... mam forum :P

20:46, mariom74 , Pasja
Link Komentarze (5) »
niedziela, 01 kwietnia 2012
Podwodny ogrodnik

Chociaż akwarium mam już blisko siedem lat, to zawsze zajmowałem się tylko techniczną stroną całego przedsięwzięcia. Owszem interesowałem się rybami i czytałem o nich, i co nieco o nich wiem. Za to zupełnie odpuściłem sobie temat uprawy roślin. One zawsze jakoś fajnie rosły odpowiednio pielęgnowane. Obecnie mi się to nijak nie udaje, mam problem z glonami, roślinki mi gniją, eh... zacząłem więc czytać poradniki dla początkujących na forach. I czytam wszystko co dotyczy roślin. Dzisiaj zrobiłem w sklepie akwarystycznym stosowne zakupy i zobaczymy czy tym razem mi coś z tego wyjdzie.
A że jestem w gorącej wodzie kąpany i chciałbym wszystko naraz, więc powtarzam sobie niczym mantrę, że "cnotą akwarysty jest cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość... i spokój."
Przy okazji poszukiwań informacji o podwodnej uprawie roślin odkryłem kilka fajnych sklepików, często umieszczonych w piwnicach bloków. Bardzo dobrze wyposażone, z pasjonatami za ladą i z towarem w sensownych cenach.

Poza sprawami akwarystycznymi, mogę się pochwalić, że po 2 miesiącach i 26 dniach moja waga spadła o 12,6kg :) Oczywiście to nie koniec zabawy. Nie spoczywam na laurach i ustawiłem sobie poprzeczkę jeszcze wyżej... i jem dalej :) 

22:07, mariom74 , Pod wodą
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 marca 2012
Miike Snow - Animal

Kilka dni temu usłyszałem fragment zapowiedzi programu X-Factor. Jedna z uczestniczek śpiewała piosenkę, z której w zapowiedzi było słychać tylko 3 sekundy i kilka słów... te kilka nutek wbiło mi się tak do głowy, że nie chciały wyjść... Bardzo chciałem poznać resztę piosenki, ale niestety kilka nutek to za mało, żeby zlokalizować cały utwór, przynajmniej dla mnie. Poczekałem parę dni i w końcu usłyszałem cały kawałek.

Był to  kawałek Miike'a Snow "Animal" - zaaranżowany inaczej, zagrany wyłącznie na fortepianie i zaśpiewany przez Sky Ferreirę.

There was a time when my world was filled with darkness, darkness, darkness
And I stopped dreaming now
I'm supposed to fill it up with something, something , something
In your eyes I see the eyes of somebody I knew before long long long ago
But I'm still trying to make my mind up
Am I free or am I tied up?

 

00:19, mariom74 , Emocje indukowane
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 marca 2012
Kazimierz i Janowiec

Wiele miejsc, które zwiedziłem w ostatnich dziesięciu latach, niesie ze sobą głębokie wspomnienia. I dlatego uznałem, że należy te miejsca odczarować, sprawić, żeby chciało mi się do nich wracać. Niektóre z nich są tego warte.

Ciepły weekend obudził we mnie niespokojną duszę łazika. Postanowiłem pojechać sobie do Kazimierza nad Wisłą. Początkowo chciałem pojechać tam sam, ale ostatecznie zabrałem A. na pokład Puga. Ustaliliśmy, że dzielimy się kosztami podróży po połowie i jedziemy. A. nie chciała prowadzić, więc zamiast jej frytkowozem pojechaliśmy smokiem. A że jej golfik spala 4 litry na setkę, mój w trasie wypija dwa razy więcej, więc trochę gorzej na tym wyszła :) Cóż, za wygodę się płaci :)

Kazimierz w wiosennych promieniach słońca wyglądał przepięknie i nastrojowo. Pospacerowaliśmy po ryneczku, po wale nad Wisłą, zwiedziliśmy bazarek - o dziwo, A. nie skusiła się na żadne błyskotki. Zjedliśmy obiadek i z lodami na deser poszliśmy na zamek. Okazało się, że trwa rewitalizacja ruin zamkowych i wieży, więc tylko pospacerowaliśmy dookoła.

W drodze powrotnej podjechaliśmy do kolejnego zameczku. Tym razem w Janowcu. Z bliska robi duże wrażenie, chociaż widać, że czas mocno nadgryzł te ruiny.

I tak sobie spędziliśmy całą sobotę. Kazimierz został odczarowany.

Rynek w Kazimierzu

Widok z góry na kościółek w Janowcu

Ruiny zamku w Janowcu


Ruiny w pełnej krasie

 

21:19, mariom74 , Za kółkiem
Link Komentarze (3) »
środa, 14 marca 2012
GrubaKaśka

Każde akwarium ma to do siebie, że zazwyczaj jest pełne wody. Przy dużym akwarium tej wody jest oczywiście dużo :) A do tego duże akwarium wymaga filtra zewnętrznego, czyli potocznie kubełka. Niby nic - woda jedną rurą wypływa z akwarium do filtra, tam jest oczyszczana i drugą rurą powraca do zbiornika. Wszystko działa idealnie gdy układ jest szczelny. Problem pojawia się wówczas, gdy ta szczelność zawiedzie...


Wczoraj wieczorem na GrubejKaśce (dużym filtru zewnętrznym) pojawiła się kropelka wody. Ot, jedna, mała kropla. Wytarłem. Po jakiś 15 minutach pojawiła się druga. Też wytarłem. Czując, że to pierwszy objaw poważniejszych kłopotów, zamówiłem przez Internet stosowną uszczelkę pod głowicę filtra - całe 15 zeta. Ma przyjść do mnie pojutrze. Wszystko wyglądało dobrze aż do momentu kiedy postanowiłem położyć się spać. Profilaktycznie zajrzałem do szafki, w której stoi filtr i... od razu po otwarciu drzwiczek buchnęła we mnie para jak z sauny. Z filtra tryskała woda, leżący obok przedłużacz z zegarami czasowymi dymił i iskrzył :/ W ułamek sekundy odłączyłem napięcie (najpierw) i zakręciłem zawory w filtrze. Jeszcze jakieś 10 minut i byłoby wielkie bum.
Całe szczęście, że mam zapasowy filtr zewnętrzny, po naprawie uszczelki - czekał na swój czas. I wczoraj się doczekał. Filtry są dobre, miały gwarancję na 5 lat... ale pracują już drugie tyle :) i zapewne popracują na zmianę do końca istnienia u mnie akwarium.
Tym razem się udało :)
Jak pojutrze kurier przywiezie uszczelkę, to zepsuty filtr zostanie wyczyszczony, naprawiony, przetestowany i schowany... teraz on poczeka na swoją kolej :)

Poniżej winowajca wczorajszego zamieszania

I jego obecny następca, po podłączeniu

21:14, mariom74 , Pasja
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 27 lutego 2012
Maruda

Od kilku dni co wieczór dopada mnie posępny nastrój. Niby nic złego się nie dzieje; ba, można powiedzieć, że nic się nie dzieje i wówczas, gdy mam za dużo czasu, nachodzą mnie czarne myśli. Każdy dzień jest taki sam, nie dostrzegam na horyzoncie żadnych zmian. Pewnie że w dzisiejszych czasach lepsze jest status quo niż nieznane. Możliwe, ale chciałbym poczuć, że nie stoję w miejscu, że nie przepalam bezsensownie swojego czasu, że zmieniam na lepsze swoje życie. Owszem w ciągu dwóch miesięcy kilka spraw, które ciągnęły się od lat, udało mi się pozytywnie załatwić, nadal sukcesywnie spada mi waga (już strzeliło 9kg) - normalnie same sukcesy. Tylko  w głowie coś nadal nie tak...

A wszystko przez świadomość, że marzę o czymś czego nie uda mi się zdobyć... Więc może nie marzyć tylko cieszyć się tym co jest pod ręką? Boję się tylko, że jak przestanę marzyć to obumrę emocjonalnie. Że pogodzę się czymś przyjemnym, fajnym, ale nigdy tym wymarzonym, upragnionym. Że znowu pójdę na kompromis. Kompromis, który znowu oznacza odpuszczenie marzeń.


21:16, mariom74 , Zderzacz synapsów
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 37
następne
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Ostatnie wpisy
  • Po kuracji
  • Zielony szpital
  • Elektryk do 3.5 volta
  • Bocje
  • Forum matrymonialne
  • Podwodny ogrodnik
  • Miike Snow - Animal
  • Kazimierz i Janowiec
  • GrubaKaśka
  • Maruda
Zakładki:
Wracam regularnie
Dyskretny urok codzienności
Nowe życie na śniadanie
Okruchy życia
Wciąż czarna
Wszystko Co Moje
Życie...
Napisz do mnie
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter!
zamów newsletter
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog